Przejdź do treści

Miecze Grunwaldu przy ul. Cervi Jeleniogórski Trakt Śródmiejski · Duży Trakt · punkt dodatkowy · Cieplice

Miecze Grunwaldu przy ul. Cervi

Dwa siedmiometrowe drewniane miecze wbite w ziemię w Cieplicach; na rękojeściach rzeźbione głowy woja i żołnierza, na jelcach napis „TOBIE KRWI OFIARNIE PRZELANA NIECHAJ BĘDZIE WIECZNA CZEŚĆ I CHWAŁA", na głowniach rzędy nazw i płaskorzeźb
Na jelcach cytat podpisany „H. Sienkiewicz", na głowniach dwie osobne opowieści: z datą 1018 piastowska historia, z datą 1945 obozy i bitwy drugiej wojny.

Ten placyk przy ulicy Cervi wygląda na zwyczajny: trzy stopnie, granitowy murek, dwa drewniane miecze. Tymczasem stały tu po kolei trzy różne pomniki, a każdy następny korzystał z tego, co zostało po poprzednim. Dzisiejsze miecze z 1967 roku stoją na cokole niemieckiego pomnika poległych w pierwszej wojnie światowej – i to jest w tym miejscu najciekawsze.

Nazwa, którą wszyscy się posługują, jest potoczna. Oficjalnie to Pomnik Martyrologii i Chwały Oręża Polskiego, a same rzeźby figurują w dokumentach miasta jako Miecze Piastowskie – „grunwaldzkie” jest w nich określeniem stylizacji, nie nazwą.

Płacząca kobieta i tablice z nazwiskami

W okresie międzywojennym, około 1925 roku, władze Warmbrunn postawiły tu pomnik ku pamięci mieszkańców miasta poległych na frontach pierwszej wojny. Wyglądał inaczej, niż wyobraża sobie większość ludzi słysząc „pomnik żołnierski”: zamiast zwycięskiej figury – rzeźba płaczącej kobiety, ustawiona centralnie na murku od strony parku.

Po jej bokach stały granitowe murki zwieńczone hełmami, a na nich zamontowano tablice z nazwiskami poległych. Do monumentu prowadziły trzy stopnie – te same, po których wchodzi się dzisiaj.

Autorem projektu był Cirillo dell'Antonio, rzeźbiarz i nauczyciel cieplickiej Szkoły Snycerstwa. To nazwisko wróci jeszcze w tej historii, i to w sposób, którego nie dałoby się wymyślić.

Usunięty zaraz po wojnie

Pomnik przetrwał wojnę. Nie przetrwał tego, co przyszło po niej: zaraz po zakończeniu działań, przy udziale żołnierzy sowieckich, został szybko usunięty. Zostały stopnie i murek, a miejsce zarosło krzewami.

To nie był przypadek ani lokalna decyzja. Usuwanie niemieckich pomników poległych z ziem przejętych przez Polskę było zjawiskiem masowym i doczekało się osobnych opracowań naukowych. W Cieplicach różnica polega na tym, że cokół został i od razu znalazł nowego lokatora.

Mickiewicz z gazet i gliny

W latach pięćdziesiątych za puste miejsce wziął się Jan Serafin, rzeźbiarz rodem z Otynia pod Stanisławowem, który od 1946 roku mieszkał – tu zbieg okoliczności robi się literacki – w domu po Cirillo dell'Antonio. Razem z synami, Bogusławem i Eugeniuszem, postawił na murku, w miejscu dawnej płaczącej kobiety, pomnik Adama Mickiewicza. Zbudowany z gazet i gliny.

Efekt nie spodobał się nikomu: ani władzom, ani mieszkańcom, ani prasie. W czasach, gdy w sztuce obowiązywał socrealizm, wieszcz Serafina był zbyt awangardowy i „zbyt zachodni”. Gazety pisały o nim jak o czymś, co szpeci miasto. Rzeźbę w końcu usunięto i placyk znów stał pusty.

Miecze na tysiąclecie

Trzecie podejście wyszło i stoi do dziś. Gdy zbliżały się obchody tysiąclecia państwa polskiego, nauczyciele Szkoły Rzemiosł Artystycznych wyszli z inicjatywą nowego pomnika. Wykonał go Marian Szymanik z uczniami, w dwa i pół miesiąca, w 1967 roku. Odsłonięcie odbyło się 14 października 1967.

Materiałem było drewno modrzewiowe – z osiemdziesięcioletniego modrzewia ściętego na terenie szkoły. Prasa podaje wysokość siedmiu metrów.

Forma to dwa stylizowane miecze wbite w ziemię. Odsyła w dwie strony naraz: do opisu bitwy pod Grunwaldem u Jana Długosza, gdzie posłowie przynoszą królowi dwa nagie miecze, i do Krzyża Grunwaldu – odznaczenia z drugiej wojny światowej. Gałki rękojeści to głowy: woja i żołnierza – według prasy po prawej stronie współczesny żołnierz, po lewej wojownik z czasów Bolesława Krzywoustego.

Co jest na nich napisane

Na jelcach biegnie dwuwierszowy napis, czytelny z chodnika: „TOBIE KRWI OFIARNIE PRZELANA NIECHAJ BĘDZIE WIECZNA CZEŚĆ I CHWAŁA”, a pod nim, drobniej, podpis: H. Sienkiewicz.

Głownie to dwie osobne opowieści i każda ma swoją datę, wyciętą tuż pod jelcem.

Miecz z datą 1018 niesie piastowską historię: pod orłem idą PIAST, CHROBRY, MIESZKO, KRZYWOUSTY, ŁOKIETEK, CEDYNIA i kolejne nazwiska oraz bitwy, przeplecione płaskorzeźbami.

Miecz z datą 1945 to martyrologia: GROSS-ROSEN, MAJDANEK, TREBLINKA, OŚWIĘCIM, BRZEZINKA, KOŁOBRZEG, WESTERPLATTE. Rok 1018 i rok 1945 na dwóch sąsiednich ostrzach to rozpiętość, którą ten pomnik obejmuje: od czasów Chrobrego po koniec drugiej wojny.

Na dole lewej głowni jest jeszcze coś, czego nie ma w żadnym opisie – pomnik sam się podpisuje: „AUTOR PROJ. ART. RZEŹB. M. K. SZYMANIK, WYKONALI UCZNIOWIE POD JEGO KIERUNKIEM W Z. SZKOLE RZEMIOSŁ ARTYSTYCZNYCH CIEPLICE, R. 196…”.

To zamyka spór o nazwisko autora: katalogi obiektów podają czasem „Szymanek”, a w drewnie stoi wyraźnie SZYMANIK. Nieczytelna została tylko ostatnia cyfra roku – deska jest w tym miejscu zwietrzała i biegnie przez nią sęk. Wszystko inne wskazuje na 1967, czyli rok, który podają opisy pomnika.

Postument, na którym stoją, odrestaurowało w sierpniu 2024 roku Miejskie Przedsiębiorstwo Gospodarki Komunalnej – przy tej samej okazji odnowiono rzeźbę Karkonosza na skwerze obok.

Jedna szkoła, trzy pomniki i jelonki

Najciekawsze w tym miejscu jest to, czego nie widać: wszystkie trzy pomniki zrobili ludzie z jednej szkoły.

Cirillo dell'Antonio, autor pierwszego, przyjechał tu z Włoch. Urodził się 27 października 1876 roku w Moenie w Trydencie, rzemiosła uczył się w kuźni ojca, a rzeźby od 1892 roku w Val Gardena. Od 1903 roku uczył w cieplickiej Szkole Snycerskiej, a od 1922 był jej dyrektorem. Rzeźbił w drewnie i kamieniu, odlewał w metalu, robił medale. Zmarł w 1971 roku w Trewirze.

Szkoła Snycerska działała w Cieplicach w latach 1902–1945. Po wojnie w tym samym budynku ruszyła Państwowa Szkoła Przemysłu Drzewnego – pierwsze zajęcia 27 września 1946 roku – i to z niej wywodzi się dzisiejszy Zespół Szkół Rzemiosł Artystycznych.

Dlatego miecze z 1967 roku wykonał nauczyciel z uczniami tej samej szkoły, która czterdzieści lat wcześniej dała autora pomnika poległych. A dziś uczniowie tej szkoły rzeźbią jelonki – te same, które znajdujesz w liście jelonków i po całym mieście. Jedna instytucja, trzy epoki i cztery pokolenia rzemieślników w jednym miejscu.

Skąd akurat dwa miecze

Forma pomnika nie jest ozdobna, tylko cytatem – i to podwójnym.

Pierwszy trop prowadzi do Jana Długosza. W jego opisie bitwy pod Grunwaldem posłowie krzyżaccy przynoszą królowi dwa nagie miecze jako zachętę do walki i szyderstwo zarazem. Scena weszła do kanonu polskiej wyobraźni historycznej tak mocno, że sam obraz dwóch mieczy wystarczy, żeby każdy wiedział, o co chodzi, bez podpisu.

Drugi trop jest bliższy czasom powstania pomnika: Krzyż Grunwaldu, odznaczenie ustanowione w czasie drugiej wojny światowej. Dwa skrzyżowane miecze były jego znakiem rozpoznawczym.

Pomnik z 1967 roku łączy więc jedno z drugim: średniowieczne zwycięstwo i wojenne odznaczenie, w roku obchodów tysiąclecia państwa. To jest bardzo konkretny język epoki – i dlatego warto go czytać jako dokument tamtego czasu, a nie tylko jako rzeźbę.

Jeleń po drugiej stronie ulicy

Naprzeciw mieczy, po drugiej stronie ulicy, stoi jeleń z napisem CERVIA i datami 1976–2016. To nie ozdoba, tylko wyjaśnienie nazwy ulicy – i jedna z niewielu rzeczy w mieście, które łączą się z jelonkami dosłownie, a nie tylko przez temat.

Cervia to włoskie miasto w prowincji Rawenna, partner Jeleniej Góry. Umowę o współpracy podpisano 2 kwietnia 1976 roku, a odnowiono 8 października 1999. Miasta wymieniły się nazwami ulic: tutaj jest ulica Cervi, a w Cervii – ulica Jelenia Góra.

Zwróć uwagę na pisownię, bo to najczęstsze nieporozumienie w tym miejscu: ulica nazywa się Cervi, przez jedno „i”, a miasto to Cervia. Na monumencie pod jeleniem stoi pełna, włoska nazwa: CERVIA. Skrócona forma w nazwie ulicy wygląda jak nazwisko – i rzeczywiście bywa brana za nazwisko włoskiej rodziny braci Cervi, z którą nie ma nic wspólnego.

Powód tej przyjaźni jest herbowy: w herbie Cervii jest jeleń, tak samo jak w herbie Jeleniej Góry. Urząd miasta pisze wprost o „wspólnym elemencie herbu” obu miast.

Z samą nazwą jest ciekawiej, niż mówi popularna wersja. Włoskie źródła podają trzy tropy: legendę o jeleniu, który uklęknął przed biskupem Lodi i trafił do herbu; łacińskie acervi, czyli „kopce” – od hałd soli bielejących nad starym miastem; oraz kult bogini Ceres. Pierwsza wersja jest najpopularniejsza, ale badacze wskazują raczej na sól.

I tu para miast robi się jeszcze lepiej dobrana: Cervia to miasto soli i uzdrowisko, Cieplice – uzdrowisko na gorących źródłach. Dwa kurorty, dwa jelenie w herbach i wymienione nazwami ulice.

Monument odsłonięto na czterdziestolecie partnerstwa w 2016 roku, a jego autorem jest według prasy Mirosław Kulka z Jeleniogórskiego Centrum Kultury. W tym samym roku w Cervii urządzono skwer odpowiadający temu, który jest tutaj.

Obok stoi tablica – dziś tak wyblakła, że tekst czyta się pod światło – z tym samym zdaniem po polsku, włosku i angielsku. Warto je znać, bo tłumaczy, po co ten jeleń tu stoi: „Upamiętniający to wydarzenie jeleń, symbol z tarczy herbowych, ma przypominać o pielęgnowaniu tradycji i wartości, zmierzających do lepszego poznania kultury i historii naszych miast”. W nagłówku tablicy: 40 LAT PARTNERSTWA MIAST (1976–2016), po bokach herb Jeleniej Góry i herb gminy Cervia.

Zwróć uwagę na sformułowanie: tablica mówi o jeleniu jako o symbolu z tarcz herbowych obu miast, a nie o kopii herbu włoskiego. To zresztą zgadza się z tym, co widać.

Wbrew pierwszemu wrażeniu to nie jest rzeźba jelenia, tylko tarcza herbowa z blachy kortenowskiej – rdzawej – a w niej jeleń ze szkła, matowego i przeświecającego. Tło tarczy jest perforowane w kształty listków, więc widać przez nie trawę. Pod spodem stoi napis CERVIA.

Zestawienie materiałów jest tu całą treścią: rdza i szkło, ciężkie i kruche, matowe i prześwitujące. W słońcu szklany jeleń łapie światło, a przy pochmurnym dniu robi się szary jak stal wokół niego.

Monument nawiązuje do herbu Cervii, ale nie jest jego kopią – i warto wiedzieć, co dokładnie z niego wzięto. Herb w blazonie brzmi: *„w polu błękitnym złoty jeleń leżący na naturalnej trawie”*. Zgadza się układ zwierzęcia: jeleń leży, dokładnie tak jak w herbie. Reszta jest już własną kompozycją autora – zamiast trawiastego podłoża perforacja w kształty listków, zamiast błękitu i złota rdza i szkło, inny jest też krój tarczy.

Warto przy okazji porównać oba herby, bo oba mają jelenia i łatwo je pomylić. Herb Jeleniej Góry to czerwony jeleń stojący na trzech zielonych wzgórzach, z trzema złotymi żołędziami w pysku. Cervijski – złoty i leżący, na trawie. Wspólne jest zwierzę, nie kompozycja – i właśnie o to zwierzę oparto przyjaźń obu miast.

Uwaga dla zbierających jelonki: ten jeleń nie należy do Szlaku Jelonków. To osobna rzeźba, o innym pochodzeniu i innej funkcji – ale stoi tak blisko mieczy, że warto wiedzieć, na co się patrzy.

Co z tego widać dzisiaj

Stojąc przed pomnikiem, patrzysz na dwie różne epoki naraz i większość ludzi tego nie zauważa.

Betonowa podstawa, granitowe płyty tworzące trzy stopnie i murek od strony parku pochodzą z międzywojnia – to pozostałość po pomniku dell'Antonia. Katalogi obiektów mówią o tym wprost: dzisiejszy pomnik „stoi w miejscu dawnego pomnika wojennego (zachowane schody i kamienny cokół)”. Drewniane miecze mają 1967 rok. Między jednym a drugim był jeszcze Mickiewicz, po którym nie zostało nic.

Warto podejść bliżej i przyjrzeć się napisom na jelcach i głowniach oraz głowom na rękojeściach – z odległości wyglądają jak ozdobne gałki, z bliska to dwie twarze z dwóch różnych stuleci.

To także miejsce, przy którym odbywają się wszystkie ważniejsze uroczystości państwowe w Cieplicach. Cokół, który zaczynał jako niemiecki pomnik poległych, pełni tę funkcję nieprzerwanie od stu lat – zmieniało się tylko to, co na nim stoi.

Gdzie to jest

Placyk leży przy ulicy Cervi, u zachodniego wejścia do Parku Zdrojowego. Idąc Dużym Traktem, mijasz go między Pawilonem Norweskim a fontanną-pijalnią – dosłownie po drodze, bez nadkładania kroku. Dlatego dopisałem go do traktu jako punkt dodatkowy.

Zdjęcia

Tarcza herbowa z rdzawej blachy kortenowskiej ze szklanym jeleniem, podświetlona o zmierzchu, przy ulicy Cervi w Cieplicach; tło tarczy perforowane w kształty listków
Jeleń naprzeciw mieczy, ustawiony na czterdziestolecie partnerstwa z Cervią. Rdza i szkło: po zmroku świeci od środka.

Najczęstsze pytania

Jak ten pomnik nazywa się oficjalnie?

Pomnik Martyrologii i Chwały Oręża Polskiego. Same miecze w dokumentach miasta nazywają się Mieczami Piastowskimi, a „Miecze Grunwaldu” albo „grunwaldzkie” to nazwa potoczna, wzięta od stylizacji.

Co przedstawia pomnik przy ulicy Cervi?

Dwa stylizowane miecze wbite w ziemię, wykonane z drewna modrzewiowego w 1967 roku. Nawiązują do dwóch mieczy z opisu bitwy pod Grunwaldem i do Krzyża Grunwaldu.

Kto go zrobił?

Marian Szymanik z uczniami Szkoły Rzemiosł Artystycznych, w dwa i pół miesiąca. Odsłonięto go 14 października 1967 roku, na tysiąclecie państwa polskiego.

Co stało tu wcześniej?

Niemiecki pomnik poległych w pierwszej wojnie światowej z rzeźbą płaczącej kobiety i tablicami z nazwiskami, autorstwa Cirillo dell'Antonia. Usunięto go zaraz po drugiej wojnie. Potem, w latach pięćdziesiątych, stanął tu pomnik Adama Mickiewicza z gazet i gliny, również usunięty.

Czy coś zostało z pierwszego pomnika?

Tak – i to widać. Betonowa podstawa, granitowe stopnie i murek od strony parku pochodzą z międzywojnia. Dzisiejsze miecze stoją na cokole swojego poprzednika.

Kim był Cirillo dell'Antonio?

Rzeźbiarzem z Moeny w Trydencie (1876–1971), od 1903 roku nauczycielem, a od 1922 dyrektorem cieplickiej Szkoły Snycerskiej. To on zaprojektował pierwszy pomnik, który stał w tym miejscu.

Skąd nazwa ulicy Cervi?

Od włoskiego miasta Cervia w prowincji Rawenna, partnera Jeleniej Góry od 2 kwietnia 1976 roku. Miasta wymieniły się nazwami ulic, a łączy je jeleń w herbie. Sama nazwa Cervia bywa wywodzona od jelenia, ale badacze wskazują też na łacińskie *acervi* – hałdy soli, z której miasto żyło.

Co to za jeleń naprzeciw pomnika?

Tarcza z blachy kortenowskiej ze szklanym jeleniem, odsłonięta na czterdziestolecie partnerstwa z Cervią (1976–2016). Nawiązuje do herbu włoskiego miasta – jeleń leży dokładnie tak jak w herbie – ale nie jest jego wierną kopią: tło i barwy są własną kompozycją. Nie jest częścią Szlaku Jelonków.

Czy to punkt Dużego Traktu?

Miasto go nie oznaczyło, ale leży dokładnie na trasie, między Pawilonem Norweskim a fontanną-pijalnią, więc dopisałem go jako punkt dodatkowy.