Przejdź do treści

Kościół św. Marcina Jeleniogórski Trakt Śródmiejski · Duży Trakt · Sobieszów

Kościół św. Marcina

Rachunek za tę wieżę zachował się w formie, która mówi o dawnym Sobieszowie więcej niż niejedna kronika: 365 talarów, 23 grosze i dwie kwarty spirytusu. Postawili ją w 1647 roku protestanci, w czasach gdy kościół należał do nich. Sam budynek jest jednak dużo starszy – to najstarszy zachowany obiekt w Sobieszowie, a parafia działa tu co najmniej od XIV wieku.

Villa Hermanni, czyli początek

Miejscowość pojawia się w dokumencie z 1305 roku pod nazwą Villa Hermanni. Siedemdziesiąt pięć lat później, w dokumencie księżnej Anny Świdnickiej z 1 stycznia 1380 roku, wymieniony jest Mikołaj, proboszcz z Sobieszowa – to najstarszy znany z imienia duszpasterz tego kościoła.

Pierwotną patronką była święta Barbara. Święty Marcin przyszedł tu dużo później i w okolicznościach, które warto znać.

Dwie zmiany wyznania w sto trzydzieści lat

W 1520 roku kościół przejęli protestanci. W tym samym roku zmarł proboszcz Marek Meischeider – ostatni katolicki duszpasterz przed zmianą. Jego płyta nagrobna leży w prezbiterium, a łaciński napis podaje rok śmierci. Meischeider zdążył wcześniej rozbudować parafię: w 1490 roku wzniósł drewnianą kaplicę w Szklarskiej Porębie.

W 1654 roku, na fali kontrreformacji, kościół wrócił do katolików. To wtedy zmieniono wezwanie na świętego Marcina – i pod tym imieniem parafia działa do dziś, także wtedy, gdy jej głównym kościołem został po wojnie zupełnie inny budynek.

Parafia, która sięgała po góry

Jeden szczegół z życiorysu proboszcza Meischeidera mówi o dawnym Sobieszowie więcej niż opis wyposażenia: w 1490 roku wzniósł drewnianą kaplicę w Szklarskiej Porębie.

To znaczy, że tutejsza parafia obejmowała także osady leżące głęboko pod grzbietem Karkonoszy – kilkanaście kilometrów stąd, w górę doliny, po drogach, których zimą praktycznie nie było. Sobieszów był więc parafią matką dla osadnictwa idącego w góry, a kaplice w oddalonych wsiach stawiano po to, żeby ludzie nie musieli schodzić na każdą mszę.

Dzisiejszy podział, w którym Szklarska Poręba jest osobnym miastem z własnymi kościołami, jest sprawą znacznie późniejszą. Kiedy patrzysz na ten niepozorny kościół, patrzysz na centrum administracyjne sporego kawałka Karkonoszy.

Wieża za 365 talarów i dwie kwarty spirytusu

Wieża stoi osobno, obok kościoła – to kampanila na planie kwadratu, zwieńczona drewnianym ośmiobocznym hełmem. Prace przy niej prowadzono w 1647 roku, czyli w czasach protestanckich, a zachowany rachunek brzmi: 365 talarów, 23 grosze i dwie kwarty spirytusu – wypite z okazji oddania wieży do użytku. Alkohol w rozliczeniu budowy nie był wtedy niczym dziwnym.

Z tego samego okresu pochodzą dzwony i zegar (sam zegar wymieniono w 1728 roku – wykonał go Georg Klose). A z jednym z dzwonów wiąże się opowieść, która ładnie domyka sąsiedztwo Chojnika: miano go odlać z armat z zamku.

Ile w tym prawdy, trudno powiedzieć – i lepiej powiedzieć to wprost. Karta zabytku podaje pochodzenie dzwonu wprost, opracowanie regionalne mówi o jednej starej armacie, a przewodnik ostrożnie: „o którym mawiają, że”. Żadne źródło nie wskazuje konkretnego działa – nie wiemy, ile ich było, z jakiego czasu pochodziły ani kto zdecydował o przetopieniu. Wiadomo tylko, że Chojnik w XVI wieku dostosowano do broni palnej, więc artyleria na zamku nie jest niczym nieprawdopodobnym.

Sto trzydzieści lat w innych rękach

Okres protestancki nie był tu epizodem, tylko całym stuleciem z okładem: od 1520 do 1654 roku. To wystarczająco długo, żeby zbudować wieżę, zawiesić dzwony i wstawić zegar – czyli wszystko, po czym dziś rozpoznajesz ten kościół z daleka.

Dlatego w Sobieszowie jest sytuacja odwrotna niż w większości okolicznych miejscowości: katolicki kościół ma protestancką wieżę, a ewangelicy, którzy ją postawili, po 1654 roku zostali bez świątyni na blisko sto lat. Swoją zbudowali dopiero po zmianie państwa, w latach 1744–1745 – dziś jest to kościół Najświętszego Serca Pana Jezusa przy ulicy Cieplickiej.

Potem historia zatoczyła koło. W 1946 roku katolicka parafia świętego Marcina przejęła tamten poewangelicki kościół i przeniosła do niego główne nabożeństwa. Dwa budynki zamieniły się rolami – ten starszy, przez sześćset lat najważniejszy, został tym drugim.

Barok od Schaffgotschów

W latach 1778–1782 kościół przebudowano w stylu barokowym z inicjatywy hrabiego Jana Nepomucena Schaffgotscha – tego samego rodu, którego pałac stoi 250 metrów dalej. Przebudowa oznaczała też nowe wyposażenie.

Ołtarze wykonał jeleniogórski rzeźbiarz Augustyn Wagner, a obraz główny ze świętym Judą Tadeuszem namalował malarz Pratz z Cieplic. Z tego czasu zachowały się drewniana chrzcielnica i ambona.

Starsza od nich jest kamienna chrzcielnica z 1486 roku – tyle że dziś stoi w Podgórzynie i nie wiadomo, kiedy ani dlaczego tam trafiła.

Dziewiętnastowieczne porządki

Kolejne prace szły przez cały XIX wiek: 1870 – belka dachowa z tą datą, 1881 – nowa posadzka, 1885 – poświęcenie nowych stacji Drogi Krzyżowej, 1887 – przeniesienie ołtarzy bocznych i odnowienie ołtarza głównego, do którego obrazy namalował profesor Hieronim Richter. Witraże pochodzą z 1921 roku.

Epitafia i cmentarz, którego nie ma

Wewnątrz i w murach zachowały się epitafia ludzi związanych z rodowym majątkiem. Jedno z nich upamiętnia Johanna Carla Neumanna – urzędnika, pisarza i zarządcę dóbr Schaffgotschów, urodzonego w Cieplicach 28 października 1671 roku i zmarłego w Sobieszowie 26 stycznia 1741.

Kościół stał pośrodku starego cmentarza, otoczonego niskim kamiennym murem. W latach sześćdziesiątych XX wieku władze miejskie cmentarz zlikwidowały. Dziś zostaje sam mur i puste otoczenie świątyni – warto o tym wiedzieć, stojąc na trawie wokół kościoła.

Od 1945 roku

31 października 1945 roku przybył pierwszy polski ksiądz, Franciszek Marszał-Olszowski, i kościół stał się punktem zbornym dla przesiedleńców. Rok później parafia przejęła dawny zbór ewangelicki przy dzisiejszej ulicy Cieplickiej i przeniosła tam swoje główne nabożeństwa.

Prace remontowe prowadzono w 1955 i 1961 roku, po kolejnym remoncie kościół poświęcił w 1986 roku biskup Adam Dyczkowski, a w latach 2000–2003 odnowiono ołtarz główny, barokową ambonę i chrzcielnice.

Co możesz zobaczyć

Z zewnątrz: wieżę z 1647 roku i mur po dawnym cmentarzu. To najstarsze, co w Sobieszowie stoi, i widać to po proporcjach – budynek jest przysadzisty, bez rozmachu późniejszych fundacji.

W środku, poza nabożeństwami: barokowe ołtarze Augustyna Wagnera, ambonę i chrzcielnicę z czasów przebudowy, płytę nagrobną proboszcza Meischeidera w prezbiterium oraz epitafia związane z dobrami Schaffgotschów.

Stąd zaczyna się podejście na Chojnik – zamek, z którego armaty odlano dzwon wiszący nad twoją głową.

Najczęstsze pytania

Ile lat ma kościół świętego Marcina?

Parafia jest poświadczona w dokumencie z 1380 roku, a miejscowość w 1305. To najstarszy zachowany budynek w Sobieszowie.

Dlaczego nie świętej Barbary?

Bo to było pierwotne wezwanie. Świętego Marcina wybrano w 1654 roku, gdy kościół wrócił do katolików po okresie protestanckim.

Ile kosztowała wieża?

365 talarów, 23 grosze i dwie kwarty spirytusu. Postawiono ją w 1647 roku.

Czy to prawda, że dzwon jest z armaty?

Tak mówi miejscowa tradycja, powtarzana też w karcie zabytku: dzwon miał zostać odlany z armat z zamku Chojnik. Żadne źródło nie wskazuje jednak konkretnego działa ani okoliczności przetopienia, więc lepiej traktować to jako podanie niż ustalony fakt.

Dlaczego główny kościół parafii świętego Marcina nosi inne wezwanie?

Bo w 1946 roku parafia przejęła dawny kościół ewangelicki i nadała mu wezwanie Najświętszego Serca Pana Jezusa. Nazwa parafii została przy starszej świątyni.